województwo dolnośląskie
Niezwykle malownicze ruiny zamku rycerskiego położone na wysokiej skale granitowej (561 m n.p.m.) w paśmie górskim Rudaw Janowickich.
Zamek wzniósł przed 1375 rokiem ochmistrz książąt świdnickich Mikołaj Bolcze. Ta najstarsza część warowni zajmowała północno-zachodnia część obecnych ruin i usytułowana była pomiędzy dwoma formacjami skalnymi. Budowniczowie włączyli obie grupy skalne w ciąg obwodu warownego łącząc je kamiennymi murami, tak że powstał niewielki dziedziniec. Na jego środku zlokalizowano cysternę - jedyne źródło wody pitnej dla mieszkańców zamku. Na skale od wschodu wzniesiono kwadratowa wieżę obronną. Zaś na przeciwległej skale wzniesiono budynek mieszkalny (zachowały się tylko fundamenty).
Wjazd do zamku wiódł przez bramę umieszczoną bezpośrednio w kurtynie południowej.
Niewykluczone, że na dziedzińcu zlokalizowane były drewniane budynki gospodarcze mieszące m.in. piekarnię i kuchnie.
W latach 1426-1438 przez Śląsk przetoczyły się wojny husyckie, które spowodowały duże zniszczenia i zamęt w tej dzielnicy. Zawierucha wojenna nie ominęła również Bolczowa. W 1433 roku zamek został oblężony i zniszczony przez wiernych papieżowi mieszczan świdnickich.
W końcu XV wieku nastąpiła odbudowa i rozbudowa zniszczonego zamku. W wyniku przeprowadzonych prac powstało ufortyfikowane przedzamcze (zamek dolny), w którego obwód włączono położone na południowy-wschód od zamku właściwego formacje skalne.
Przedzamcze tworzyły dwa dziedzińce częściowo rozdzielone grupą skał. Większy (południowy) od południa otoczono murem z rzędem dziewięciu strzelnic. Natomiast dziedziniec północny został zabezpieczony przez uzupełnienie naturalnych skał kamiennym murem. Nowy wjazd do zamku prowadził od południowego-wschodu przez wieże bramną, której jedną ścianę stanowiła lita skała.
W latach 1537-1543 zamek stanowił własność sekretarza króla Zygmunta I Starego, Justa Dietza zwanego Decjuszem. Najprawdopodobniej właśnie wówczas następuje kolejne umocnienie warowni. Przebudowano wjazd przystosowując go do broni palnej. Średniowieczną wieżę bramną uzupełniła basteja i półkoliste przedbramie (barbakan) prowadzące na most nad wykutą w skale fosą. W murach barbakanu zachowało się pięć strzelnic.
Kres świetności zamku nastąpił podczas wojny trzydziestoletniej. Początkowo w zamku miała schronienie okoliczna ludność, jednak już w 1641 roku zdobywają go wojska szwedzkie. Następnie zamek znów zajmują wojska cesarskie. Na mocy układu z 27 września 1645 roku Bolczów ponownie przechodzi w ręce szwedzkie. W dniu 6 grudnia tegoż roku w wyniku zaprószenia przez żołnierzy ognia na zamku wybucha pożar. W jego wyniku następuje poważne uszkodzenie warowni, która nie remontowana powoli przekształca się w ruinę.
W 1848 właściciele ruin, rodzina Stolberg-Wernigerode przeprowadzają pierwsze prace zabezpieczające, przywrócili do dawnego stanu zasypaną studnię i zbudowali na terenie zamku gospodę w szwajcarskim stylu. Na początku XX wieku na zamku górnym powstało schronisko, które uległo zniszczeniu po II wojnie światowej.
W 1965 roku przeprowadzono prace konserwatorskie, zabezpieczając pozostałości zamku w formie trwałej ruiny.
OPRACOWAŁ: Paweł Soczewski
Rzut ruin zamku (wg M. Przyłęcki w „Leksykon zamków w Polsce”)

Niestety nie dysponujemy żadnymi materiałami na ten temat
Niestety nie dysponujemy żadnymi materiałami na ten temat
Jak o większości zamków również i o Bolczowie krąży wśród miejscowej ludności kilka legend i niesamowitych opowieści.
Jedna z nich opowiada o początkach warowni. W XIV wieku w okolicach Miedzianej Góry wydobywano miedź. W kopalniach pracowali zarówno gwarkowie polscy jak i pochodzenia niemieckiego. I to właśnie ci drudzy zaczęli nagle ginąć w tajemniczych okolicznościach. Mężczyzn znajdowano ze strzaskanymi czaszkami i w końcu żaden Niemiec nie mógł być pewny ani dnia, ani godziny. Postanowiono wysłać w góry odział zbrojnych, którego zadaniem miało być rozprawienie się z tajemniczym napastnikiem. Niestety nie przyniosło to żadnego rezultatu.Wszyscy, którzy weszli do lasu zginęli przeszyci strzałami ze srebrnym grotem. Stąd też Polacy zaczęli nazywać mściciela z Miedzianej Góry, Srebrnym Kusznikiem. Mijały miesiące a sytuacja nie ulegała zmianie, wciąż ginęli gwarkowie niemieccy.
W lecie 1375 roku książę Bolko Świdnicki urządził turniej, na który przybył tajemniczy brodacz. Mężczyzna ten oprócz nadludzkiej siły to posiadał celne oko potrafił jedną strzałą trafić lecącego wróbla. Ten świetny łucznik wzbudził zainteresowanie księcia, który od razu odgadł, że jest on owym Srebrnym Kusznikiem. Książe pasował go na rycerza a jako herb nadał mu trzy groty. Nakazał też nowemu rycerzowi wzniesienie zamku w okolicach Miedzianej Góry w celu ochronny polskich gwarków. Jano, bo tak brzmiało imię kusznika zbudował zamek, który od swego herbu nazwał Bolczów. Od tamtej pory w ruinach można spotkać ducha, który z kuszy celuje do wróbli.
Druga opowieść związana jest z czasami o prawie trzysta lat późniejszymi. Kiedy w połowie XVII wieku zamek został zajęty przez wojska szwedzkie miejscowy kapelan nie chcąc się dostać do niewoli rzucił się z okna i zabił się o skały. Miejsce, na które spadł nazwano „kapelanią”, a kopczyk u stóp zamkowych skał „grobem kapelana”. Jednak prawda jest zupełnie inna. Według wiarygodnych źródeł w grobie leży pastor wraz z rodziną a pochówek miał miejsce kilka lat przed wojną trzydziestoletnią. Jednak turyści nie chcieli w to wierzyć i okno, z którego miał rzekomo rzucić się ksiądz było miejscem licznych XIX-wiecznych wycieczek. W Bolczowie bywali nawet pruski król Fryderyk Wilhelm III i rosyjska cesarzowa Aleksandra.
OPRACOWAŁ: Paweł Soczewski
Copyright © 2006 Paweł Soczewski