Zamki w Polsce

Pomiń nawigację

 

Rytro

województwo  małopolskie

Ruiny zamku królewskiego położonego na wysokim, stromym wzgórzu (463 m n.p.m.) na prawym brzegu Popradu.

Informacje ogólne: 

Stan zachowania:
Do naszych czasów pozostało niewiele: fragmenty murów obwodowych, wieża do wysokości 10 metrów oraz fosa.
Lokalizacja:
Ruiny zamku górują nad miejscowością, dostać się do nich najłatwiej urządzona ścieżka prowadzącą od parkingu położonegpo na prawym brzegu Popradu.
Wstęp na teren:
Wstęp wolny

Informator turysty: 

Duże pobliskie miasta:
Polanica (około 5 km), Stary Sącz (około 10 km), NOWY SĄCZ (około 19 km)
Dojazd samochodem:
Droga krajowa nr 87.
Stacja kolejowa:
Rytro, Nowy Sącz
Dojazd autobusem:
Rytro (PKS)  Komunikacja miejska ze Starego Sącza
Warte zobaczenia:
Najcenniejszym zabytkiem pobliskiego Starego Sącza jest kościól i klasztor Klarysek ufundowany w 1208 roku przez księżnę Kingę. Mozna w nim podziwiać XVI-wieczne sklepienia oraz stiukowe ołtarze 1696-1699 dzieło Baltazara Fontany. W Starym Sączu warto również zobaczyć przepiękny rynek brukowany kocimi łbami i otoczony niziutkimi domami.W Nowym Sączu był zamek królewski z którego zachowała się renesansowa wieża.
 

HISTORIA ZAMKU

Pierwsza pisemna wzmianka o zamku pochodzi z 1312 roku, kiedy to klasztorowi klarysek ze Starego Sącza, jeszcze wówczas książę, Władysław Łokietek przywrócił prawo poboru cła na rzece Poprad „wedle zamku Ryter, tak jak za czasów błogiej pamięci stryja naszego Bolesława pobierały(...)”. Tekst tego dokumentu jednoznacznie wskazuje, że komora celna na tym ważnym szlaku handlowym prowadzącym na Węgry istniała już w XIII wieku. Nie mniej jednak nie mówi ona w sposób jednoznaczny, czy już wtedy funkcjonował rycerski zamek.

Najprawdopodobniej powstał on w końcu XIII wieku jako niewielka siedziba rycerska. Niektórzy historycy ze względu na niemieckie brzmienie jego nazwy, niemiecki ritter (znaczy rycerz), wiążą budowę warowni z okresem panowania króla czeskiego a potem również polskiego Wacława II (fundator zamku w Czchowie). Zupełnie, co innego podaje Jan Długosz, który wzniesienie zamku przesuwa na początek XIII wieku a jako fundatora wymienia komesa Piotra Wydżgę. Niemiecko brzmiąca nazwa przylgnęła do zamku przypadkiem, kiedy to w 1244 roku osiedlili się w nim niemieccy rycerze - rozbójnicy (niem. Raubritter). Jednak relacja ta nie znalazła do tej pory żadnego potwierdzenia.

Kiedy i w jakich okolicznościach zamek przeszedł w ręce króla Władysława Łokietka niewiadomo. Pewne jest, że już na początku XIV wieku stanowił on domenę królewską pełniącą funkcję strażnicy granicznej i ochrony komory celnej nad Popradem.

Pierwotny zamek składał się z wolnostojącej, cylindrycznej, zbudowanej z piaskowca wieży (o średnicy u podstawy 9,5 metra) posadowionej na kumulacji góry i najprawdopodobniej otoczonej drewniano-ziemnymi wałami. W drugiej fazie budowy wzniesiono kamienny mur obwodowy poprowadzony po krawędziach wzgórza oraz dwukondygnacyjny budynek mieszkalny (o układzie dwudzielnym) zamykający dziedziniec południowego-zachodu. Wschodnia część zamku, zwana ostróżem, założona na rzucie trójkąta najprawdopodobniej stanowiła odrębny budynek lub nawet samodzielny obwód warowny. Wskazują na to relikty otworów w zachowanej ścianie zachodniej. W trakcie prac wykopaliskowych przy murze po zachodniej stronie wieży natrafiono na relikty dwóch średniowiecznych pieców pochodzących z różnych okresów, co wskazuje na lokalizację zamkowej kuchni w tym miejscu.

Wjazd do zamku prowadził od strony wschodniej przez warowną bramę, której pozostałości były widoczne jeszcze w XIX wieku. Całość założenia została odcięta od pozostałej części wzgórza wałem ziemnym i fosą. Funkcje gospodarcze dla tego niewielkiego zameczku pełnił położony od wschodu przygródek.

Dolina Popradu była nie tylko ważnym szlakiem handlowym, ale też znacząca arterią komunikacji politycznej, szczególnie w okresie ścisłych związków Polski z Węgrami. To tędy Elżbieta Łokietkówna udawała się na spotkanie swojego męża, króla Karola Roberta, to tędy podróżował do Budy król Kazimierz Wielki. Od 1383 roku, jak podaje Janko z Czarnkowa, wielokrotnie doliną Popradu udawali się na Węgry panowie małopolscy, w celu ustalenia szczegółów dotyczących sukcesji tronu polskiego po śmierci Ludwika Węgierskiego.

Od początku XV wieku ryterski zamek stanowił siedzibę starostów ryterskich najpierw Jakusza z Boturzyna herbu Czewoja a następnie przedstawicieli rodu Toporczyków, którzy z czasem zaczęli pisać się Ryterscy. Według Długosza Toporczykowie mieli otrzymać starostwo w uznaniu zasług rycerza Piotra w czasie „Wielkiej Wojny” polsko-krzyżackiej. Jednak już w XVI wieku wraz ze spadkiem znaczenia traktu handlowego zmniejszyła się rola zamku. Niezbyt duża i mało nowoczesna warownia, na nic zdało się przystosowanie systemu obronnego do wymogów broni palnej (świadczy o tym strzelnica), została królewscy końcu opuszczona. Ostatnim mieszkającym na zamku administratorem był Piotr Kmita. Wkrótce potem zamek zaczął popadać w ruinę. Lustratorzy wizytujący warownię w latach 1616 - 1617 zanotowali „dla niedozoru zaprzeszłych dzierżawców spustoszał i zostało z niego zaledwie trochę muru na górze wysokiej.” Przyjmuje się, że ostateczny kres istnienia zamku nastąpił po najeździe wojsk Jerzego Rakoczego w 1657 roku.

W latach 30-tych XX wieku powstał w Rytrze społeczny komitet, który doprowadził do wykonania pierwszych prac zabezpieczających w ruinach. Zabezpieczono wówczas koronę murów oraz zamurowano wyrwy w ścianach wieży i budynku mieszkalnego. W 1961 roku powołano Komitet Ochrony Ruin Zamku Piastowskiego w Rytrze w celu przeciwdziałania dewastacji ruin. Z jego inicjatywy przeprowadzono (lata 1966-1968) pierwsze badania archeologiczne oraz zebrano fundusze o ponownie zabezpieczono ruiny. Kolejne badania na zamku przeprowadzono w latach 1996-1998 a jesienią 1999 roku po raz kolejny zabezpieczono mury m.in. uzupełniono bardzo duża wyrwę w wieży oraz wytyczono ścieżkę dla turystów.

Do naszych czasów z zamku pozostało niewiele: fragmenty murów obwodowych i budynków, wieża do wysokości 10 metrów oraz czytelna w terenie fosa.

OPRACOWAŁ: Paweł Soczewski

PLANY ZAMKU

Współczesny rzut zamku (wg nieznany w „materiały własne”)

Rysunek
  1. wieża
  2. budynek mieszkalny
  3. prawdopodobny wjazd do zamku

REKONSTRUKCJE ZAMKU

Próba rekonstrukcji zamku średniowiecznego (autor J. Salm) - rysunek pochodzi z „Leksykon zamków w Polsce”

Rysunek

WIDOKI ZAMKU

Niestety nie dysponujemy żadnymi materiałami na ten temat

LEGENDY I PODANIA

Na Sądecczyźnie, krąży kilka podań ludowych związanych ze skarbami ukrytymi w podziemiach rycerskiego zamku.

Jedna z opowieści mówi, że jedynym mieszkańcem ruin jest duch Marcinek, często ukazujący się na białym koniu. Za życia, Marcinek był wielkorządcą zamkowym wielce rozmiłowanym w winie. Pewnego razu, gdy zabrakło mu tego szlachetnego trunku, pojechał na Węgry, aby uzupełnić zapas. Ponieważ wielkorządca był bardzo wymagający sam zszedł do kupieckiej piwnic i osobiście wybierał, co cięższe beczki z winem. Po powrocie na zamek Marcinek rozpoczął degustację zakupionego wina z każdej beczki. Nagle ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu, zobaczył zachwytem, że jedna z nich wypełniona jest złotymi i srebrnymi monetami. Wkrótce i kupiec zorientował się, że oddał nie tą beczkę i upomniał się u Polaka o zwrot swojej własności. Jednak Marcinek wyparł się posiadania rzeczonej beczki a jednocześnie ukrył skarb w głębokiej zamkowej piwnicy. Zrozpaczony Węgier chcąc odzyskać stracony majątek wytoczył Marcinkowi proces przed sądem w Starym Sączu. W trakcie procesu Marcinek przysiągł: „Bodaj mnie ziemia w łono swe nie przyjęła, bodaj nie miał po śmierci spoczynku od Boga, jeżeli mówię nieprawdę”. Wobec takiej przysięgi sędziowie uznają niewinność Marcinka i ten sprawę wygrywa.

Wkrótce jednak dotyka krzywoprzysięzcę sprawiedliwa ręka Boga, złożony ciężką chorobą wkrótce umiera. Odtąd wśród zamkowych błąka się jego duch, pilnujący ukradzionych skarbów.

Podróżującemu w 1831 roku wzdłuż Dunajca i Popradu, Żegocie Pauli opowiadał pewien wieśniak, że pewnemu pastuszkowi pasącemu owce nieopodal zamkowych ruin wpadł do piwnicy kapelusz. Zrozpaczony chłopiec nie mogąc go wyciągnąć długo płakał aż wreszcie miejscowy duch - Marcinek - wzruszony niedolą, wyrzucił mu kapelusz napełniony złotymi monetami. Drugi pasterz zawistny, widząc to także chciał podobnym sposobem się łatwo wzbogacić i umyślnie wrzucił czapkę do lochu. Jednak zamiast pieniędzy duch wyrzucił mu ja wypełnioną żwirem.

Inne podanie mówi, że w rycerski zamku miał mieszkać pewien polski rycerz, któremu podczas pobytu na Mazowszu Krzyżacy porwali żonę i małego synka. Od tego czasu poprzysiągł on, że w każdą rocznicę tego tragicznego wydarzenia tj. Wigilie Bożego Narodzenia pozbawi życia jednego Krzyżaka. Aby ślubu dotrzymać wyprawiał się on często na Mazowsze i w trakcie nadgranicznych potyczek brał do niewoli zakonnych rycerzy. Następnie przywoził do Rytra gdzie więził ich do Wigilii, aby w tedy spełnić swój straszny ślub. Pewnego razu rycerz przywiózł do zamku młodego jeńca. W dniu zemsty wyprowadził go z lochu, obnażył z szat i już miłą go zabić, gdy nagle na piersi młodzieńca dostrzegł znamię podobne do znamienia swego porwanego syna. Zaczął go wypytywać o pochodzenie i po długiej rozmowie doszedł do wniosku, że młody krzyżacki rycerz to właśnie utracony syn, wychowany przez Krzyżaków na swoją modłę. Szczęśliwy ojciec i cudownie odzyskany syn padli sobie w objęcia.

Rytro z dawien dawna słynęło z tego, że w jego okolicach ponoć zlokalizowane są złotonośne żyły. Nawet Jan Długosz w dziele „Liber beneficiorum...” z 1470 roku zamieścił tak zwany dokument Wydżgi, mający być testamentem z XIII wieku byłego kasztelana sądeckiego - pana na Czorsztynie, Lemieszu i Rytrze - Piotra Wydżgi. Zawiera on 9 opisów dróg, wiodących do złotonośnych miejsc. Oto jedna z nich: „Najpierw się pytajcie o drogę do Krakowa, a z Krakowa do Nowego Sącza, a z Nowego Sącza do Starego Sącza, a ze Starego Sącza do Rytra. Pod tym grodem pod Rytrem stoi jedna karczma i jeden młyn, a tam wpada woda, którą nazywają Roztoka. Pofolguj tej wodzie a idź po niej, a gdy będziesz daleko w lesie, wtedy przyjdzie druga woda z lewej ręki, opuść tę na prawo i udaj się tą na lewo, a ta idzie aż do wierzchu. A pod tym wierzchem jest łączka i ta woda idzie przez nią. A przy tej wodzie jaskinia pod ziemią, A gdy przejdziesz jedno stajanie, a potem tą wodę znajdziesz (...) A tu idź do jednej doliny, a nad tą doliną jest jeden potoczek, co go zowią Sucha Roztoka. Tutaj jest księżyc i gwiazdy narysowane. (...) A tam jest kaganek i miska. A gdy na to miejsce przyjdziesz, uklęknij, i daj Bogu chwalę itd. Jeśli cię Pan Bóg opamięta, nie zapomnij o mej duszy. A to jest dobro jako groch i jako siemię, a rzadko jako bób. A to Panu Bogu polecam”.

Pomimo tego, że większość badaczy przypuszcza, że tekst przytoczony przez Długosza pochodzi z XV wieku a antydatowano go dla nadania mu większej powagi i pozorów prawdy, to dokument nawet w naszych czasach rozbudza wyobraźnię poszukiwaczy skarbów.

Miejscowa ludność opowiada również jakoby zamek w Rytrze miał być połączony podziemnym korytarzem z zamkiem w Nawojowej. W owym przejściu mają być ponoć zgromadzone olbrzymie skarby strzeżone przez diabła w postaci koguta.

OPRACOWAŁ: Paweł Soczewski

BIBLIOGRAFIA

  1. Bohdan Guerquin „Zamki w Polsce” Warszawa 1984
  2. Leszek Kajzer, Stanisław Kołodziejski, Jan Salm „Leksykon zamków w Polsce” Warszawa 2001
  3. Stanisław Węglarz „Ryterska stróża jako element regionalnego dziedzictwa kulturowego” w „Almanach Muszyny 2003” Muszyna 2003
 

Copyright © 2006 Paweł Soczewski